Publicystyka

„Torturował z uśmiechem na twarzy pytając, czy boli.” – Kim był Kazimierz Rożnowski?

Urząd Bezpieczeństwa i jego funkcjonariusze do dnia dzisiejszego okryci są ponurą sławą. Powstały w roku 1944 aparat represji, instytucja, wzorowana na sowieckich strukturach stanowiła w owym czasie swoiste państwo w państwie. Kilkadziesiąt tysięcy pracowników resortu utrwalało władzę ludową pięścią, pałką i pistoletową kulą.

Kazimierz Rożnowski urodził się 19 lutego 1923 roku w Glince Duchownej. Początki jego kariery to rok 1945 w poznańskim WUBP gdzie rozpoczynał pracę, jako ochroniarz. Rok później jest już referentem powiatowego urzędu w Obornikach. Jego kariera nabiera tempa po ukończeniu kursu śledczego w Legionowie. Powraca do Obornik na stanowisko oficera śledczego, z, których po dwóch miesiącach zostaje przeniesiony do Świebodzina. Cieszy się dobrą opinią swoich przełożonych, o czym można przeczytać w aktach osobowych przechowywanych przez poznański IPN.

Zdecydowany, samodzielny i wyrobiony politycznie do demokracji ludowej ustosunkowany dobrze, dla osadzonych bezwzględny. Na czym owa bezwzględność polegała doskonale obrazują wspomnienia członków WiN Jana Prusa i Antoniego Łozińskiego. Tak zapamiętał swojego oprawcę pierwszy z nich:

„[…] Ze śledczych najgorszy był Rożnowski, bicie sprawiało mu zadowolenie. Torturował z uśmiechem na twarzy pytając, czy boli.”[1]

Z kolei drugi ze wspomnianych członków konspiracji niepodległościowej wspomina:

„[…] Szczególnie pamiętam Pawła Kluczkiewicza, który już zmarł. Widziałem jak był bity przez Rożnowskiego i Płońskiego w piwnicy. Kopali i bili go tak, że wymiotował. Gdy krzyczał, że umrze, to Rożnowski odpowiedział, że dostanie za niego jeszcze jedną gwiazdkę.” [2]

Jak wynika z powyższych relacji „nasz bohater” swoim zaangażowaniem w pełni zasłużył na uznanie przełożonych. Świebodzińska placówka UB to miejsce, gdzie pracujący tam śledczy byli wyjątkowo okrutni nawet jak na obowiązujące w owym czasie ubeckie metody przesłuchań. Grudzień 1949 przynosi Kazimierzowi Rożnowskiemu awans na kierownika wydziału śledczego WUBP w Poznaniu. Tam również daje się poznać, jako bezwzględny oprawca zyskując przydomek Tygrys. Maria Duliniec członek Konspiracyjnego Związku Patriotów Polskich wspominając śledztwo w siedzibie poznańskiego urzędu tak zapamiętała Rożnowskiego:

„Miał metodę uderzania w podbrzusze, a leżącego kopać po klatce piersiowej lub chwytać za nogę od stołka i lać po głowie […]. Tygrys potrafił godzinami nastolatkę wypytywać, kiedy, z kim i jak się łajdaczyła. Widząc na twarzy delikwentki nieświadomość rzeczy, zarykiwał się od śmiechu i w obleśny sposób objaśniał.”[3]

Zasługi bohaterskiego obrońcy władzy ludowej zostały należycie docenione. Przez krótki czas zostaje oddany do dyspozycji dyrektora departamentu kadr w Warszawie, ale już od 1 lipca 1952 roku pnie się dalej po szczeblach kariery. Zostaje zastępcą naczelnika a następnie naczelnikiem wydziału ds. funkcjonariuszy w Łodzi. W roku 1955 zostaje przeniesiony do Zielonej Góry. Odchodzi ze służby na „zasłużoną” emeryturę w stopniu podpułkownika, jako naczelnik Wydziału III zielonogórskiej Komendy Wojewódzkiej MO. Warto nadmienić, iż komórka ta zajmowała się zwalczaniem opozycji. Jak widać doświadczenie towarzysza Rożnowskiego doceniano do samego końca.

Znamy dziś nazwiska oprawców Niezłomnych patriotów, ale niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, że praktycznie, każde polskie miasto ma swojego Humera czy Różańskiego. K. Rożnowskiego, człowieka po siedmiu klasach szkoły powszechnej i kilkumiesięcznych kursach śledczych awansowano aż do stopnia podpułkownika. Awans ten został wypracowany torturami i osobistym okrucieństwem. I jak wielu stalinowskich oprawców nie poniósł za swoje czyny żadnej kary. Jego ofiary już w większości nie żyją. Nie otrzymały żadnego zadośćuczynienia. Ich kat zmarł w 2014 roku zapewne, jako kochający ojciec i ukochany dziadek.

 

 

Tekst powstał w oparciu o akta osobowe znajdujące się w archiwach poznańskiego oddziału IPN.
Sygnatura Po061/ 1264

 

[1] B. Biegalski Organizacje podziemne na Środkowym Nadodrzu w latach 1945 – 1956 s. 79 Zielona Góra 1999
[2] j. w. s. 79
[3] j. w. s. 85

/J.O.

1 thought on “„Torturował z uśmiechem na twarzy pytając, czy boli.” – Kim był Kazimierz Rożnowski?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *